FAQ

Jak odczytywać nazwę waszej kampanii?

Skupiamy się głównie na dwóch podstawowych znaczeniach – Można ją odczytywać dwojako. Jak widać na naszym logo, w którym pogrubioną czcionką zapisana została część “jemy”, chodzi nam przede wszystkim o to, że “jemy roślinnie”. Natomiast ułożenie tych słów w kolejności, której użyliśmy do stworzenia nazwy naszej kampanii pozwala na to, żeby nazwę czytać jako jeden wyraz, “roślinniejemy”, czyli “stajemy się bardziej roślinni”.   

Często zarzuca się nam, że nazwę można odczytać też jako “roślin nie jemy”, co niby miałoby przeczyć całej idei. Ale dzięki temu, że zawsze prowadzi to do dyskusji przynajmniej nie ma prawie nikogo, kto nie zapamiętałby tej nazwy:) Co więcej można to też rozumieć tak, że jemy nie tylko nieprzetworzone pokarmy roślinne, ale także całą masę wegańskich produktów, jak lody czy parówki!

Przez ostatnie lata liczba hasztagów #roslinniejemy na Instagramie wzrosła do 18 tysięcy, co pokazuje, że jednak nazwa kampanii nie jest problemem. 

Czy dieta roślinna jest droga?

Jak w zasadzie każdym innym przypadku, dieta roślinna może, ale wcale nie musi być droga. Wszystko zależy od tego, co będziemy jeść i czy zamierzamy sami wszystko przygotowywać, jeść na mieście czy bazować na tzw “gotowcach”. Gotując w domu i wykorzystując w naszych posiłkach strączki, sezonowe warzywa i owoce jesteśmy nawet w stanie zaoszczędzić w porównaniu z dietą tradycyjną. Kupowanie produktów gotowych też nie jest już takie drogie. Wraz ze wzrastającą dostępnością gotowych produktów roślinnych w sklepach spadają również ich ceny. Już teraz wiele produktów takich jak parówki sojowe, czy wegańskie sery jest znacznie tańszych niż kilka lat temu. Wynika to również z tego, że coraz więcej firm decyduje się na wprowadzanie roślinnych produktów do swojej oferty, co powoduje wzrost konkurencyjności i, tym samym, spadek cen na rynku.

 

Jak zachęcić lokalną restaurację do wprowadzenia wegańskich dań?

Warto uświadamiać lokalnych restauratorów o tym, jak bardzo rośnie zapotrzebowanie na dania roślinne. Według badań IBRIS, już prawie 60% Polaków deklaruje ograniczenie spożycia mięsa, a sporo restauracji decydujących się na poszerzenie menu o wegańskie opcje odnotowuje znaczny wzrost sprzedaży.

Z naszej strony można pobrać przewodnik dla restauracji (https://roslinniejemy.org/ebooki/przewodnik-dla-restauracji – to aż 50 stron wskazówek, przepisów, porad, inspiracji i prognoz zredagowanych przez nas i naszych partnerów), do którego przeczytania warto zachęcać osoby pracujące w gastronomii. Restauracje wcale nie muszą drastycznie zmieniać swojego wizerunku, aby stać się bardziej przyjaznymi dla osób ograniczających, czy całkowicie rezygnujących z produktów pochodzenia zwierzęcego, a najlepszym sposobem na sprawdzenie potencjału roślinnej kuchni jest dołączenie do restauracyjnej odsłony Roślinnych Poniedziałków. Zachęcamy Was do działania! Razem z naszymi ambasadorami szkolimy kucharzy, ale nie dotrzemy wszędzie, a z naszym przewodnikiem każdy ma okazję do przyczynienia się do wprowadzenia większej ilości dań roślinnych.

 

Jak można do was dołączyć?

Jeżeli chcesz dołączyć do nas w ramach wolontariatu w Otwartych Klatkach, napisz do koordynatora/ki swojej grupy lokalnej z prośbą o przekierowanie, lub bezpośrednio do koordynatorki wolontariuszy w ramach kampanii: @sosin. W ramach RoślinnieJemy można podejmować się najprzeróżniejszych działań: od pisania na blogu, przez obsługę social media i grafikę po prowadzenie badań terenowych, które pomagają nam badać dostępność produktów roślinnych na rynku.

Rodzinę i znajomych warto zachęcać do dołączenia do Roślinnych Poniedziałków i rezygnacji z produktów odzwierzęcych na chociaż jeden dzień w tygodniu.

 

O co chodzi w Roślinnych Poniedziałkach?

Roślinne Poniedziałki to akcja w ramach kampanii RoślinnieJemy, która zachęca do rezygnacji ze spożywania produktów pochodzenia zwierzęcego przez jeden dzień w tygodniu – poniedziałek. W ramach tej akcji prowadzimy również rozmowy z restauracjami i firmami obsługującymi stołówki pracownicze. Pokazujemy im potencjał roślinnej kuchni i wspólnie przygotowujemy akcje, dzięki którym ich klienci mogą spróbować pysznych zbilansowanych i w 100% roślinnych posiłków. 

 

Czy olej palmowy jest wegański?

W skład oleju palmowego nie wchodzą żadne produkty pochodzenia zwierzęcego, więc jest to produkt w 100% roślinny. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę z tego, że definicji weganizmu jest wiele i różnią się one od siebie pod względem etycznego spojrzenia na niektóre produkty, które same w sobie nie zawierają składników odzwierzęcych, ale ich produkcja ma negatywny wpływ na zwierzęta i ich naturalne środowisko. Musimy jednak pamiętać, że działając w ramach Otwartych Klatek skupiamy się przede wszystkim na problemie hodowli przemysłowej, która ma największy negatywny wpływ na środowisko naturalne i powoduje cierpienie największej ilości zwierząt. Z tej też przyczyny nie zabieramy jednoznacznego stanowiska w sprawie oleju palmowego i pozostawiamy tę kwestię indywidualnej ocenie naszych obserwatorów.

 

Jak możecie promować awokado?

Tak samo jak w przypadku oleju palmowego, awokado jest produktem w 100% roślinnym. Dodatkowo, jest to produkt, który stanowi wartościowe uzupełnienie dobrze zbilansowanej diety wegańskiej, a właśnie taką staramy się promować. Pokazując dietę roślinną jako coś łatwego, smacznego i niewymagającego zakupów w specjalistycznych sklepach jesteśmy w stanie zachęcić dużo więcej osób do korzystania z jej dóbr i tym samym redukować cierpienie zwierząt w hodowli przemysłowej oraz jej negatywnego wpływu na środowisko – najbardziej inwazyjnego spośród wszystkich rodzajów rolnictwa.

 

Dlaczego promujecie produkty w plastiku?

Wiemy, jak poważnym problemem jest zanieczyszczenie wód plastikiem i cieszymy się, gdy producenci decydują się na wprowadzanie bardziej ekologicznych rozwiązań. Jednocześnie, kolejne badania wykazują, że rezygnacja z produktów pochodzenia zwierzęcego już sama w sobie jest jedną z najlepszych rzeczy, jaką możemy zrobić dla naszej planety. Nie chcemy też, żeby weganizm kojarzył się z mnóstwem wyrzeczeń i potrzebą całkowitej zmiany nawyków żywieniowych. Tym sposobem możemy dotrzeć do większej ilości osób i naprawdę zmieniać świat na lepsze.

 

Dlaczego promujecie wegańskie produkty gigantów branży mięsnej / mleczarskiej?

Wprowadzanie na rynek produktów roślinnych przez duże firmy zajmujące się na co dzień również branżą mięsną lub mleczarską powoduje wzrost konkurencyjności na rynku, co oznacza spadek cen, a także rosnącą dostępność produktów roślinnych. Dzięki niskim cenom znacznie częściej sięgają też po nie osoby na diecie tradycyjnej lub tylko ograniczające spożycie produktów odzwierzęcych. Chcemy, aby produkty roślinne nie wykluczały żadnej grupy potencjalnych konsumentów. Im więcej osób się na nie decyduje z powodu przystępnej ceny lub zaufania do znanego z innych produktów producenta, tym lepiej dla zwierząt i planety, a to jest naszym głównym celem.

 

Jak możecie chwalić KFC za opcje bezmięsne skoro napędzają w ogromnym stopniu rynek hodowli masowej?

Podobnie jak w pytaniu powyżej, zależy nam, aby dostęp do produktów roślinnych był jak najbardziej powszechny. Pojawianie się opcji wegańskich w sieciach popularnych fast-foodów to znak, że rezygnacja z produktów odzwierzęcych, a w szczególności z mięsa, przestaje być wyborem nielicznej grupy aktywistów i staje się trendem kształtującym rynek żywieniowy. Po zamienniki mięsa często sięgają osoby, które na co dzień mięso w dalszym ciągu jadają. Umożliwienie takim osobom wyboru roślinnej opcji w McDonald’s czy KFC, miejscach, przez które każdego dnia przewijają się tłumy, daje realny potencjał na redukcję spożywanego przez nich mięsa.

 

Po co kupować gotowe burgery skoro można zrobić samemu?

Nie każdy ma czas lub zdolności kulinarne pozwalające mu na codzienne przygotowywanie posiłków z półproduktów. Na rynku jest mnóstwo gotowych produktów pochodzenia zwierzęcego, dlatego wprowadzenie na rynek ich roślinnych odpowiedników, np. burgerów, sprawia, że weganizm staje się bardziej przystępny i w porównaniu z dietą tradycyjną przestaje być widziany jako dużo bardziej skomplikowana i czasochłonna alternatywa.

 

Dlaczego używacie nazw potraw mięsnych do opisywania roślinnych dań? Czy to znaczy, że brakuje brakuje wam mięsa?

Nazwy odnoszące się do dań mięsnych to tylko ułatwienie, szczególnie dla osób nowych w tym temacie lub ograniczających produkty odzwierzęce. Dzięki znajomym nazwom będą one mogły znaleźć produkty, jakie znają, ale w roślinnej, bardziej przyjaznej dla zwierząt i planety wersji. Takie udogodnienia sprawiają, że dieta roślinna jest coraz prostsza i bardziej uniwersalna. Alternatywy dla produktów odzwierzęcych są doskonałym rozwiązaniem dla osób deklarujących chęć ograniczenia spożycia mięsa i badania pokazują, że to w większości one, a nie weganie, kupują takie produkty. 

I tak, niektórym osobom może brakować smaku mięsa, co nie znaczy, że chcą dalej kupować produkty odzwierzęce. Większości osób chodzi o smak potraw, a nie o pochodzenie danego produktu. 

 

Czemu promujecie produkty z takim okropnym składem?

Promujemy produkty, które w dużej mierze są analogami produktów mięsnych lub zawierających składniki pochodzenia zwierzęcego. W ten sposób chcemy pokazać, że dieta wegańska nie musi się wiązać z rezygnacją z ulubionych smaków znanych z produktów o “tradycyjnym” składzie, co w przypadku wielu osób jest argumentem przeciwko zmianie nawyków żywieniowych.

 

Dlaczego promujecie mięso z laboratorium?

“Mięso z laboratorium”, “czyste mięso”, “mięso z probówki” – ma wiele nazw, ale oznacza po prostu wyhodowanie w laboratorium tkanki na bazie komórek. Niech was nie przestraszy ten opis, każda przetworzona żywność (nawet płatki corn flakes!) powstaje w laboratorium i nie musi to automatycznie oznaczać czegoś negatywnego. Hodowla zwierząt potrzebuje tak wielkiej przestrzeni i zasobów, że nie jest w stanie wyżywić rosnącej populacji. Nie wszyscy też zostaną weganami. Z pomocą przychodzi mięso z laboratorium, które zaspokoi głód na produkty odzwierzęce, nie będzie powodowało cierpienia zwierząt, a przy okazji ulży naszej planecie. Wyprodukowanie takiego mięsa zmniejsza zużycie energii o 7-45%, wody o 90% i zużycie ziemi o 99%, a także ogranicza emisję gazów cieplarnianych  do atmosfery o 80-90%! Może być też znacznie zdrowsze dla konsumentów. Start-upy na całym świecie opracowują jak najlepsze odwzorowanie smaku poszczególnych produktów, prace trwają zarówno nad stekiem, rybami krewetkami. 

 

Dlaczego warto przejść na dietę roślinną?

Powodów, dla których warto przejść na dietę roślinną jest wiele. Po pierwsze pomagamy w ten sposób naszej planecie, którą hodowla przemysłowa wyniszcza w stopniu nieporównywalnie większym do uprawy samych roślin (dieta roślinna jest korzystniejsza zarówno jeśli chodzi o emisje gazów cieplarnianych, zanieczyszczenie wody i zniszczenia gruntów), a także wpływamy na redukcję cierpienia zwierząt. Dobrze zbilansowana dieta roślinna jest również zdrowsza od diety bazującej na spożywaniu dużej ilości mięsa (a w takim wydaniu najczęściej napotykamy tzw. dietę “tradycyjną”). Poza tym, rezygnując z produktów pochodzenia zwierzęcego odkrywamy całą masę produktów i smaków, o których istnieniu pewnie nie wiedzielibyśmy pozostając na diecie tradycyjnej. Stajemy się kreatywniejsi w kuchni i często mamy dużo większą frajdę z gotowania, bo to jest po prostu ciekawe i pyszne! 

 

Przejście na dietę roślinną wydaje mi się bardzo dużym wyzwaniem. Od czego zacząć? 

Od stawiania sobie realnych celów i nie bycia dla siebie zbyt surowym. Przejście na dietę roślinną to nie wyścigi i każdy kto się go podejmuje powinien dostosować tempo do swoich możliwości. Nie ma żadnej żelaznej zasady nakazującej rezygnacji ze wszystkich produktów odzwierzęcych jednego dnia. Najlepiej robić to stopniowo, odchodząc od produktów, z którymi najłatwiej jest nam się rozstać, próbując coraz szerzej dostępnych w sklepach alternatyw mięsa i nabiału. I nie zadręczać się, jeżeli od czasu do czasu zdarzy nam się “wpadka” i zjemy coś, z czego postanowiliśmy już zrezygnować. Nikt nikogo nie powinien z tego powodu rozliczać czy oceniać, bo nawet redukując spożycie produktów pochodzenia zwierzęcego robimy bardzo dobry uczynek dla planety i zwierząt. Grunt to zachowanie zdrowego rozsądku i spokojne dążenie do celu. A jeśli motywują Cię wyzwania to dołącz do akcji Vegan Challenge i razem z innymi osobami poznawaj przez 22 dni kuchnię roślinną. Pomogą Ci w tym mentorzy oraz udział w grupie uczestników. Szczegóły: https://veganchallenge.pl/

 

Newsletter

Zapisz się juz dziś, a nie ominie Cię żaden post!