„Czekamy na powrót tradycji jedzenia rodzinnych obiadów” – rozmowa z Magdaleną i Mikołajem Bator, właścicielami Zakwasowni

Magdalena i Mikołaj, właściciele Zakwasowni opowiadają o tym, jak może wyglądać biznes w zgodzie z naturą i w zgodzie z samym sobą. Ich strategia wyraźnie się sprawdza, co potwierdzają zadowoleni i powracający klienci. Czy zakwasy i kiszonki to przyszłość? Kubki w dłoń, zapraszamy do rozmowy z Zakwasownią!

Jaką macie motywację?

Motywuje nas każdy klient wracający co tydzień na nasze stoisko na Bazarach w Gdańsku, Gdyni, Bydgoszczy i w Szczecinie z uśmiechem na twarzy i ze spełnionymi oczekiwaniami. Nasz zysk z dotychczasowej pracy to ogromna grupa fanów, kolegów i przyjaciół zdobytych w trakcie rozmów o zdrowiu w szklance i na talerzu.

Dlaczego zdecydowaliście się właśnie na zakwasy?

Zakwasy były w rodzinnej lodówce często obecne, dodatkowo podczas leczenia po usunięciu złośliwego nowotworu Magdaleny wprowadziliśmy je do naszej codziennej diety. Dodatkowo znaleźliśmy w zakwasach wsparcie w budowaniu odporności i zmianie nawyków żywieniowych naszych dzieci i rodziców.

Jaką mają wartość?

Nieocenioną i niedocenianą. Skład zakwasu z buraków to najbardziej szerokie spektrum mikroelementów i dobrych bakterii jakie występują w znanych nam napojach na Ziemi. Opowiadanie o zaletach to już otwieranie otwartych drzwi. Kup lub zrób sobie własny zakwas, pij regularnie, a jak poczujesz poprawę zdrowia to przyjdź i nam o tym opowiedz. Cieszymy się najbardziej kiedy nasi klienci zaczynają kisić sami w domach zakwasy i robić kimchi. To największy komplement kiedy dzięki nam ktoś ruszył do przodu z własnym rzemiosłem i przekaże je dzieciom.

Trendy na rynku spożywczym śledzicie od ponad roku. Jak je oceniacie? Czy sprzyjają one prowadzeniu tego rodzaju biznesu?

Trendy są dobre, jednak wspierane przez korporacje produkujące przemysłową i przetworzoną żywność nadal będą skręcały w stronę szybkich „fix’ów” w wersjach wegańskich i ekologicznych. My czekamy na powrót tradycji jedzenia rodzinnych obiadów gotowanych wspólnie przez rodziców z dziećmi choćby w weekend i na opamiętanie w chorobliwym objadaniu się. Nie jesteśmy fanami hiperkonsumpcji więc naturalnie nie mamy oczekiwań wzrostowych dla naszej manufaktury. Światowa promocja weganizmu i żywności ekologicznej to tylko ułamek, problemem jest to że od ponad 20 lat mamy nadprodukcję żywności i opakowań, a ludzie wyrzucają jedzenie codziennie do śmieci.

Co wyróżnia Waszą firmę na tle innych działających w tym sektorze?

To że nie jesteśmy wykreowani przez trendy tylko przez ludzi. To klienci nas ciągle namawiają na nowości i rozwój w nowych miastach i to nas popycha do działania. Gdyby nie te impulsy dalej robilibyśmy zakwas dla siebie pod stołem w kuchni.

Jakie produkty lubicie najbardziej, a które zdobyły serca Waszych klientów?

Mikołaj: Ja jestem fanem kimchi w każdej postaci i jem je codziennie od wielu lat, Magda i dziewczyny zresztą też od jakiegoś czasu. Magdalena: Ja kocham zakwas i zupy mojego męża które przynosi mi na testy kiedy razem pracujemy. Hitem ostatnio stała się wśród klientów Mikołaja kombucha w różnych smakach, to zupełnie inny produkt niż te spotykane w hipsterskich barach. Miki nie żałuje dobrej mocnej herbaty, cierpliwie czeka aż napój złapie naturalny gaz jak szampan i to jest to. 

Obecnie Wasze linie produktów takie jak zdrowe kiszonki czy roślinne kuchnie świata w słoikach można dostać w kilku punktach stacjonarnie i online, funkcjonujecie także jako Bistro Ahimsa w Trójmieście. Jakie są dalsze plany na rozwój?

Przez internet można nas zamówić przez takie platformy jak Lokalny rolnik i wkrótce również przez inne. Największy wybór klienci mają na bazarach, a w dobrych sklepach dodatkowo są dostępne wszelkie zakwasy, kimchi i kombucza. Ahimsa Bistro na Bazarze Natury w Gdańsku to miejsce gdzie można zjeść na ciepło dania Zakwasowni i poznać lepiej nasze podejście do ludzi. Planów na przyszłość nie mamy, ale Mikołaj pewnie coś wymyśli co znowu wywróci parę rzeczy do góry nogami i będzie wesoło!

Zakwasownia to nie tylko pomysł na biznes, przemawia za tym pewna filozofia, czy tak? Co jest dla Was ważne?

Dla nas jest ważne, żeby rano wyjść z psem do lasu i zjeść na spokojnie śniadanie. Jak nam się to nie udaje to zaczynamy zmieniać strategię. Filozofii bym się tu nie doszukiwał, bo wiele rzeczy dzięki naszej Weronice dzieje się tak spontanicznie jak na przykład nasza współpraca z RoślinnieJemy, że trudno to planować. Jedyne, co można nazwać ideologicznym podejściem to nasza ciężka praca nad promocją zdrowia i przekonywanie klientów, że mniej znaczy więcej.

 

    RoślinnieJemy
    Chcąc wspierać właścicieli lokali gastronomicznych, producentów żywności i wszystkie osoby oraz instytucje zainteresowane odpowiadaniem na potrzeby zmieniających się konsumentów, grupa doświadczonych ekspertów powołała kampanię RoślinnieJemy. Działamy, opierając się na badaniach rynku, społecznych ankietach oraz rzetelnej wiedzy z zakresu kuchni roślinnej i najnowszych światowych trendów. Można nam zaufać.